Samanta z „Sexu w wielkim mieście” zmieniła moje życie

le-protagoniste-di-sex-and-the-city-138705_w1000

Pamiętasz Samantę z Seksu w wielkim mieście? To jedna z kobiet, której słowa mnie zainspirowały. Nie przystoi psycholożce? 😉 Samanta zakończyła związek ze Smithem (chociaż był jedynym mężczyzną, którego naprawdę kochała), bo jej własne zasady zaczęły dopominać się o uwagę.

Kocham Cię, ale siebie kocham bardziej. Mój związek ze mną trwa 39 lat. Muszę o niego zadbać.

I odeszła. Nie namawiam do rzucania mężów, żon, dzieci, pracy. Samanta zwróciła uwagę na to o czym zapominamy – że dobrze jest kochać siebie. Ja kocham siebie i nie przeszkadza mi to kochać  innych. Kochanie siebie nie oznacza, że inni nie są ważni.

Dbasz o rodzinę? Troszczysz się o rodziców, męża, żonę, dzieci, przyjaciół, znajomych, pracowników? Pomagasz innym, wyręczasz ich, robisz dla nich nawet to czego nie chcą. A co robisz dla siebie? I nie chodzi mi o najnowszą torebkę Gucciego, albo białe Porshe w garażu. Pytam o to, czy wiesz co dla Ciebie ważne? Ile czasu spędzasz ze sobą? Słuchasz tego, co do siebie mówisz, czy tego głosu już dawno nie słychać, bo pędzisz za szybko….

Ostatnio kobieta, z którą pracowałam przypomniała sobie, że zawsze uwielbiała malować, a wraz z pierwszym dzieckiem i awansem schowała farby  w kąt, „bo przecież nie ma czasu na takie pierdoły”. I minęło 10 lat i poczucie pozornego szczęścia (perfekcyjna żona, matka, bizneswoman) stopniowo ustąpiło miejsca poczuciu, że coś jest nie tak. Drapało jak okruszek na prześcieradle – niby niewielki, a zasnąć się nie da. Pierwszy krok zrobiony – sztalugi wróciły z piwnicy.

Przerobiłam podobny temat. Wiele lat zawzięcie każdy zimowy weekend spędzałam na nartach. Lubiłam to, a jeszcze bardziej lubił to mój Niemąż. A ja uważałam, że fajnie jest spędzać razem czas. On nie wiedział co ja lubię bardziej od nart. Ja nie mówiłam (pewnie wtedy leżało w piwnicy), on nie pytał. Jeśli przyszło Ci do głowy – taaak, mężczyźni, oni nigdy się nie domyślą…. to wyrzuć to z głowy. Jeśli czegoś chcesz to zadbaj o to, a nie licz, że samo się stanie, albo że ktoś załatwi to za Ciebie. Znajdź własne zasady i powiedz o nich innym.

I w końcu przyszedł czas – dotarło do mnie, że siebie tez kocham. I że nienawidzę zimy 😉 Któregoś pięknego lata wzięłam 3 tygodnie samotnego urlopu i pojechałam do Kadyksu uczyć się hiszpańskiego. Notabene codziennie wieczorem leciał w telewizji Seks w wielkim mieście. Życie zatoczyło koło, powiedziałby filozof. Po 3 tygodniach słuchania siebie wiedziałam co jest dla mnie ważne.

Niemąż jeździ na narty ze zgraną paczką, która uwielbia zimę i nikt mu nie marudzi, że miało być słońce, a jest minus 20 i śnieg pada nawet od dołu. A ja w zimowe weekendy siedzę z książką przy kominku. I jest mi dobrze. Zadbałam o Siebie i nie ucierpiał przy tym żaden człowiek 😉

To, że z kimś jesteś nie znaczy, że jesteś jego częścią. Fajnie jest mieć część wspólną i zdrowo jest mieć coś swojego, co naprawdę jest ważne. I jestem pewna, że też to masz – nawet jak Ci się wydaje, że nie… W pędzie wypadło z umysłu jak z rozpiętego plecaka? Poszukaj, a znajdziesz.

Znalazłam kiedyś w sieci: nie szukam drugiej połówki, bo nie jestem połową – nic dodać nic ująć. Idealnie wpisuje się w moje życie na własnych zasadach! Jesteś całością, a Twój partner/partnerka drugą całością. I każde z was może żyć na własnych zasadach i wieść szczęśliwie wspólne życie!

A co Ty masz swojego? Co chowasz w piwnicy?

 

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Samanta z „Sexu w wielkim mieście” zmieniła moje życie

  1. Pedagog pisze:

    Kiedyś namiętnie sluchalem piosenki Pudelsow-Kocham się i myślałem że nie jest to normalne a tu się okazuje że można się kochać samemu
    Serdeczne pozdrowienia

    • Agnieszka (na własnych zasadach) pisze:

      Można, a nawet powinno. Wtedy łatwiej kochać innych.

  2. Lipcia pisze:

    Węgielku kochany… 100 lat… super się ciebie czyta☺ nauczyłam się rozganiać chmury nade mną. Siebie uczę się cały czas no i nareszcie odkrłam (jakieś kilka lat temu) że mogę i chcę słuchać siebie. Bardzo szanuję własne zdanie i całą siebie. Pozdrawiam

    • Agnieszka (na własnych zasadach) pisze:

      „Bardzo szanuję własne zdanie i całą siebie.” – piękne podsumowanie mojego wpisu 🙂
      Dzięki za miłe słowa. Faktycznie 100 lat, a my nadal młode i piękne!

  3. Pingback: Jedź do Katmandu, a wcześniej wyślij wszystkich na drzewo! | na własnych zasadach

Możliwość komentowania jest wyłączona.