Koto-psiarze, Matki nie-Polki, stare panny – bój-się-boga…

witch-155291

Uwielbiam stereotypy. Zawsze mi się gęba śmieje jak się łapię na ocenianiu właśnie w kontekście stereotypów, utrwalonych, często nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. A że ostatnio się zderzam i mam wielki ubaw patrząc na reakcje to postanowiłam parę z nich zebrać.

Bo tak:

  • Mężczyzna, którego praca jest wyjazdowa i który bywa w domu w weekendy jest królem życia i łał i szacun!
  • Kobieta, w tej samej sytuacji zawodowej jest złą matką i jak tak można, kariery jej się zachciało i sodówa uderzyła jej do głowy!
  • Mężczyźnie, który pomaga w domu (już samo to sformułowanie niewłaściwie ustawia role) z jednej strony chylimy czoła, a z drugiej boszszsz, co za pantofel!
  • Kobieta, która nie gotuje jest pożal się boże!

  • Ludzie, którzy mają dzieci psa i dwa koty są ok.
  • Ludzie, którzy mają psa i dwa koty bez dzieci w pakiecie są  co najmniej dziwni i należy się martwić, współczuć i rozmyślać nad ich kondycją psychiczną.
  • Kobieta singielka z psem nie budzi emocji.
  • Kobieta singielka z kotem albo nie daj boże dwoma to pewnie ma czarną pelerynę w szafie i czarodziejską kulę przy łóżku.
  • Mężczyzna rzucić nie może, bo się okaże mięczakiem bez jaj.
  • Kobieta, która rzuca bizneswomenowanie po prostu wraca zająć się domem.
  • Kobieta, która nie pracuje zawodowo, tylko zajmuje się rodziną, jest spoko.
  • Mężczyzna w tej samej sytuacji budzi podziw pomieszany z brakiem zrozumienia pt. ale o co w ogóle chodzi?!?!
  • Para, która nie ma dzieci, bo nie chciała jest dziwna.
  • Para, która ma sześcioro dzieci, bo chciała też jest dziwna.

Kto ustalił co i dlaczego jest standardem, który nie wymaga komentowania? I który nie nasuwa skojarzeń i nie budzi emocji? Gdzie standard przestaje być standardem, a staje się TEMATEM KONTROWERSYJNYM?

Łatwo nam się rozumie świat gdy możemy polecieć stereotypem – nie musimy się wysilać, zastanawiać, dopytywać. I nie musimy rozumieć, a skomentować można 😉 w końcu lubimy komentować, zwłaszcza cudze życie. Jesteśmy ekspertami.

Stereotypy zawężają pole widzenia i ograniczają. Wierząc w nie, bez odrobiny refleksji własnej jesteśmy jak osły z klapkami na oczach – nie patrzymy szerzej, dalej, tylko na koniec własnego nosa. I super! Własny nos jest najfajniejszym nosem na świecie i niech tak zostanie! Natomiast inne nosy, punkty widzenia, perspektywy mogą coś wnieść do Twojego życia. Pod warunkiem, że zechcesz się wysilić i że naprawdę chcesz się dowiedzieć co znajduje się na końcach cudzych nosów (dlaczego ktoś spędza czas w delegacjach, nie ma dzieci, jest singlem, ma koty, nie pracuje). Nie musisz. Tylko czasem jest tak, że stereotypy, zwłaszcza te negatywne, burzą Twój spokój, a Ty przecież lubisz spokój?

To ja idę po moją magiczną kulę i zaraz wywróżę Ci coś wspaniałego. Z kotami przy boku.

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Koto-psiarze, Matki nie-Polki, stare panny – bój-się-boga…

  1. Nika pisze:

    Ale uśmiałam się :D. Mieszkam na wsi. Mam koty wybiegowe sztuk ok 10, w tym 5 takich moich, prawdziwych. Jestem singielką. Nie muszę pisać, że legendy na mój temat krążą?

    • Agnieszka (na własnych zasadach) pisze:

      No właśnie, skąd te legendy???
      Pewnie wieczorami przechadzasz się po wsi w czarnej pelerynie z kotem na ramieniu i szklaną kulą w dłoni 😉

  2. Wanda pisze:

    Zasłyszane w radiu, wypowiedź prawnika:
    Kiedy kobieta składa pozew o rozwód z winy męża, na ogół powodem są notoryczne zdrady, alkoholizm, przemoc, znęcanie się nad rodziną. Kiedy mężczyzna składa pozew o rozwód z winy żony, pisze: nie gotowała… nie dbała o ciepło ogniska domowego…

    Ale mamy równouprawnienie, każdy/każda może złożyć pozew – a nawet ten rozwód otrzymać. To nie to, żem niby taka zwolenniczka rozwodów, ja tylko tak w ramach dyskusji o stereotypach…

  3. J pisze:

    Jestem po rozwodzie, bez dzieci, mam mieszkanie, dwa koty i pracę, którą lubię. Fajnie mi się żyje 🙂 jestem zadowolona, pomagam innym, czuję radość.
    A w oczach innych – politowanie, bo jestem po rozwodzie, nie mam dzieci, mam dwa koty, mieszkam sama i „zatracam” się w pracy i bezużytecznym wolontariacie…
    Heh, gdyby oni wiedzieli co tracą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *