Postanowienie noworoczne czy pobożne życzenie? Czyli liczę na to, że w tym roku się uda…

sparkler-1246521_1920

90% noworocznych postanowień kończy swój żywot przed końcem stycznia. Nowy Rok daje nam nadzieję, na nowe, lepsze życie i dlatego nowe, odlotowe plany generujemy w dość szybkim tempie. Zapał do ich realizacji mamy oczywiście duży i agresywnie reagujemy, gdy starzy wyjadacze z politowaniem kiwają głową i mruczą pod nosem „taaaa, jasne….”.

Nowy rok, nowy etap w życiu, wszystko będzie lepsze, piękniejsze, poukładane, no po prostu cud miód i orzeszki. Schudnę, zacznę biegać albo ćwiczyć, przeczytam jedną książkę w miesiącu, nauczę się angielskiego albo chińskiego, będę więcej rozmawiać z moimi dziećmi, przestanę odkładać wszystko na ostatnią chwilę, rzucę palenie albo picie (a najlepiej jedno i drugie), przestanę przeklinać, zacznę wychodzić wcześniej z pracy…. I tak dalej….

Powszechnie wiadomo, że postanowienia noworoczne pozostają pobożnymi życzeniami dlatego, że nie są SMART (w korporacyjnym języku: szczegółowe, mierzalne, ambitne, realne i określone w czasie). I w dużej mierze faktycznie coś w tym jest.

Jednak, nawet jak moje postanowienie uSMARTownię, czyli z:

przebiegnę maraton

zrobię:

we wrześniu 2017 roku przebiegnę maraton w Krakowie poniżej 4 godzin, a przygotuję się do niego biegając 3 razy w tygodniu zgodnie z rozpiską trenera i dwa razy w tygodniu chodząc na siłownię. Postępy będę sprawdzać raz w miesiącu (ilość przebiegniętych kilometrów i tempo).

To może się okazać, że tak profesjonalnie mniej lub bardziej usmartowione pobożne życzenie, zamienione w realny plan i tak umrze pod koniec stycznia.

Problem bowiem leży PRZED opracowaniem planu działania. Bo, być może, nie do końca wiem, po co mi to. Bo wszyscy biegają? Bo to zdrowe? Pytanie tylko co to dla mnie znaczy? Bo jeżeli nic, to na nic wysiłki i rozpisany plan działania. Jeśli zabraknie sensu (dla mnie, nie dla innych) w tym działaniu, to mogę mieć plan jak ta lala i odnieść spektakularną porażkę w realizacji.

To jak zweryfikować czy chcę i czy dla mnie ma sens działanie, które chcę podjąć albo zmiana, którą chcę wprowadzić?

Można na początek znaleźć odpowiedzi na kilka pytań.

Startujemy z rzucaniem palenia:

  1. Dlaczego mogłabyś/mógłbyś rzucić palenie?
  2. Na ile jesteś na to gotowa/y (1 = nie jestem gotowa/y; 5 = jestem gotowa/y)?
  3. Dlaczego nie wybrałaś/eś mniejszej liczby? A w przypadku wyboru jedynki: czego potrzeba, by 1 zmieniło się w 2?
  4. Wyobraź sobie, że rzuciłaś/eś palenie. Jakie są tego pozytywne skutki?
  5. Dlaczego te skutki są dla Ciebie ważne?
  6. Co w takim razie zrobisz?

Pierwsze pięć pytań pozwoli Ci złapać sens zmiany, którą zamierzasz wprowadzić w życie. Z drugiej strony odpowiedzi pozwolą Ci pozbyć się złudzeń, bo jeśli w pytaniu drugim wybierzesz jedynkę, a w trzecim nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie czego potrzeba, by jeden zamieniło się w dwa, to znak, że to postanowienie możesz odpuścić.

A usmartawiać swoje pobożne życzenie pt. rzucam palenie zaczniesz dopiero w punkcie szóstym.

Czyli co? Jeśli nie wiem po co i dlaczego miał(a)bym coś zrobić/zmienić, to nawet dobry stary SMART nie pomoże? No nie pomoże, szkoda się łudzić, a potem sobie wyrzucać brak konsekwencji.

A Ty jakie pobożne życzenie noworoczne poddasz testowi  sześciu pytań już za chwilę?

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.