O komunikacji ze sobą – czyli amerykański styl życia lekiem na całe zło?

agree-1289418

Zdarzyło Ci się nabijać z Amerykanów, którzy na pytanie: Co u Ciebie? niezmiennie i bez względu na to jak jest naprawdę odpowiadają: wspaniale, wszystko ok! Mi się zdarzało. No bo jak? Życie nie jest pasmem nieustających sukcesów. No nie jest. Tylko, że to Ty decydujesz. Na szczęście nic nie dzieje się bez Twojego udziału. Jeśli myślisz, że masz beznadziejne życie – to takie masz. Jeśli myślisz, że fajne – to masz fajne!

Bo prawda jest taka, że nawet jeśli ten amerykański styl jest przesadzony, to co z tego, skoro w ostatecznym rozrachunku są szczęśliwsi niż ja i Ty. A na dodatek psychologia to potwierdza!

Samospełniająca się przepowiednia idzie w parze z powiedzeniem, że jesteś kowalem własnego losu. Na dodatek okazuje się, że to, co myślisz i mówisz w dużym stopniu determinuje to, jak się zachowujesz i co dzieje się wokół Ciebie. Jesteśmy narodem narzekaczy. Tak mamy, bo od zawsze słyszeliśmy, że jest raczej kiepsko, że stara bida, że lepiej nie mówić, że do kitu, pod górę i wiatr w oczy, a ludzie to wilcy. Tak też postrzegasz swoje życie. Obiektywny obserwator powiedziałby, że Twoje życie jest całkiem ok, że dużo w nim dobrego, że nieźle Ci się wiedzie. A Ty widzisz kłody i kolce i ciągle pod górkę. A kiedy już wejdziesz na tę górę, to zamiast podziwiać piękny widok, rozpamiętujesz jak ciężko Ci się szło i za jakie grzechy i że masz odciski i koszulkę mokrą od potu. A inni to swoimi terenówkami wjechali na szczyt.

Twoje myśli wpływają na to, co i jak czujesz, a to co i jak czujesz wpływa na to jak się zachowujesz.

myśl – uczucie – zachowanie

Działa to tak:                                                                                                                                       Idziesz na rozmowę o pracę.                                                                                                               Myślisz: Kolejna rozmowa o pracę, pewnie znów dam ciała, skoro w 5 poprzednich rozmowach mi nie poszło, to na tej też polegnę, ile można szukać pracy, jestem beznadziejna/y, a w ogóle to bez znajomości się nie da.

Co czujesz? Frustrację, zniechęcenie, narastający stres, złość, strach, tracisz wiarę w siebie (o ile się da – jeszcze bardziej).

Co robisz w trakcie rozmowy? Jesteś spięta/y, trzęsą Ci się ręce, gubisz myśli, nie uśmiechasz się, uciekasz wzrokiem, analizujesz każdą odpowiedź zbyt dokładnie i zbyt długo, zapominasz o swoich kluczowych atutach i nie wspominasz o nich ani słowa.

Jaki jest finał? Nie dostajesz pracy i mówisz A nie mówiłam/em?!?! Jesteś prorokiem! Przewidujesz co się stanie!

I w taki oto sposób samospełniająca się przepowiednia działa w każdej sferze Twojego życia, a Ty nawet nie wiesz, że nadajesz jej i życiu kierunek. Masz doła, albo fajny dzień, rano wstajesz prawą albo lewą nogą.

Tutaj też wspominałam o tym mechanizmie.

Jeśli nie jesteś Amerykaninem czas zacząć trenować, a w zasadzie tresować swój umysł. 😉 Jeśli myślisz, że to głupie, to dokładnie takie dla Ciebie będzie i nawet się nie wysilaj! Nie ma sensu. Samospełniająca się przepowiednia udowodni Ci, że jak zawsze zło wygrywa 😉

Jeśli natomiast już teraz zastanawiasz się, jak by to było mieć lepszy humor przez cały dzień – sprawdź! Wstań rano prawą nogą i uśmiechnij się do tej ślicznej babki / fajnego faceta w lustrze. Jeśli ktoś spyta co u Ciebie powiedz: Świetnie! Dzisiaj wyjątkowo dobrze! Piłkarze wyszli z grupy! W weekend jadę nad jezioro. A wieczorem spotykam się z całkiem fajną babką/facetem, co prawda tylko na 10 minut, ale to wystarczy! Pogoda jest rewelacyjna! Za chwilę urlop! Kupiłam prześliczną sukienkę!

Masz TYLE powodów, dla których możesz się cieszyć! I prawdopodobnie równie dużo tych, które Cię martwią. Pytanie: na których chcesz się koncentrować? Szukasz siły, która pociągnie Cię do działania czy takiej, która ściągnie Cię w dół?

Ja wybieram dobry dzień. Bo jak mam dobry dzień uśmiecham się, mam więcej luzu, kreatywności, wpadam na same dobre pomysły. Chce mi się gotować (a nie lubię), chętniej idę na mordercze interwały biegowe (choć świadomość niskiej formy mnie dobija), nawet kurz z większym zapałem zetrę (a nienawidzę – wolałabym umyć okna).

Przepowiedz sobie dobry dzień i niech Ci się spełni! Działa???

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.