Rozwój osobisty nie dla każdego – czyli o komunikacji część 1.

275H (1)

Moje PROBLEMY zniknęły kiedy poznałam Tomka. Naprawdę. Zastanawiasz się, gdzie i kiedy Tomek przyjmuje i w jaki sposób usuwa problemy z życia? Oraz ile to kosztuje? W kwestii kosztów to sprawa jest nieco skomplikowana. Bo tak: z jednej strony, Tomek nie dostał ode mnie ani grosza. A z drugiej, za możliwość spotkania się z nim, zapłaciłam grube pieniądze zupełnie komuś innemu. I na dodatek nie miałam pojęcia, że go tam spotkam.

A jak to zrobił? Banalnie. Tak jak banalne i proste są sposoby ułatwiania sobie życia i wprowadzania zmian. Wystarczy słuchać i mieć uszy szeroko otwarte 😉 Uszy, właśnie uszy, bo PROBLEMY zniknęły dzięki komunikacji. Myślisz: wielkie mi co, komunikacja! Od drugiego roku życia umiem mówić,  nadawca – odbiorca – komunikat – zakłócenia. Oczywista oczywistość! Tak? A mimo to nadal zdarza się, że z kimś się nie dogadujesz? Z własnym dzieckiem, szefem, żoną, mężem, panią w urzędzie? A przecież mówicie w tym samym języku?!

Załóżmy, że szef mówi do Ciebie: ten raport chcę dostać jak najszybciej. Kiedy dostarczysz raport? Za pół godziny, jutro, do końca dnia, tygodnia? Niby komunikat został wypowiedziany w języku, który znamy, a każdy odda raport w innym terminie. Ile kosztują drogie buty? 59zł? 199? 599? Tu też pytanie jasne i proste, a odpowiedzi może być tyle ilu ludzi, a na dodatek część powie „to zależy…”

A jak Ci idzie komunikowanie się ze sobą? O co pytam? Nie jesteś wariatem/wariatką, żeby gadać do siebie? A może czas spróbować?

Załóżmy, że mówisz do siebie: Jestem beznadziejny/a… Nie mam już siły. Nic mi nie wychodzi. Znowu dałem/am ciała… Jak zwykle się spóźnię. On to się dorobił, a ja co? Jestem gruba, brzydka i do tego mam siano na głowie. Jak się czujesz?

To, co do siebie mówisz wpływa na to, jak o sobie myślisz i co w związku z tym czujesz (znów wszystko wpływa na wszystko 😉 )

W komunikacji nie tylko mówimy. Równie ważne jest to, że słuchamy i słyszymy (albo nie) to, co ktoś do Ciebie mówi i to, co mówisz sam/a do siebie.

Uważaj co do siebie mówisz, bo może się okazać, że słuchasz!

Niestety jesteśmy tak skonstruowani, że lubimy jak rzeczywistość potwierdza to, co wiemy, mówimy, myślimy. Jedź wolniej, bo Cię złapią na radar! ………….. A nie mówiłam/em?!?  (Ty to zawsze wykraczesz!)

Skoro to wiesz, to co możesz zrobić? Możesz zmienić swój sposób rozmawiania ze sobą. Ok, nie mam najnowszego modelu mercedesa, ale znam języki i nie boję się podróżować. Może ta prezentacja nie jest perfekcyjna, ale przecież znam się na temacie jak nikt w tej firmie. Daleko mi do 90-60-90, ale jak założę szpilki to od razu będę wyższa i smuklejsza, a do tego mam świetne włosy, dzieci, męża, życie  🙂

Tak to działa! Naprawdę! Jest tylko jeden warunek – trzeba wdrożyć w życie! To tak jak z dietą – wiesz co musisz jeść, żeby schudnąć, ale od samej wiedzy nie schudniesz ani grama. Buty do biegania w szafie również nie sprawią, że zadyszka po wejściu na trzecie piętro zniknie. Takie życie, taki klimat. Oczywiście spróbujesz tylko jeżeli zechcesz – możesz rozmawiać ze sobą tak jak do tej pory – w końcu każdy żyje Na Własnych Zasadach!

A wracając do Tomka. Tomek nie miał PROBLEMÓW. Miał kłopoty. KŁOPOTY – pomyślałam – genialne! Kłopoty są mniejsze, łatwiejsze do ogarnięcia, rozwiązywalne! A na dodatek kłopoty kojarzą mi się z Kłapouchym, który zawsze mnie rozbrajał i rozczulał.

Oczywiście przetestowałam – przechrzciłam problemy na kłopoty i okazało się, że faktycznie kłopoty ciążą mi mniej… I kłopoty generują zupełnie inne myśli i emocje niż problemy. Do kłopotów mam inne podejście. Do problemów podchodziłam jak do jeża…

To nie rozwiązuje Twoich problemów? Dopóki nie przetestujesz nic SIĘ nie rozwiąże. Ani ja, ani Tomek nie mamy czarodziejskiej różdżki! Przykro mi jeśli Cię rozczarowałam.

Rozwój osobisty i budowanie świadomości nie zrobią się ZA Ciebie i BEZ Twojego udziału. Skoro jesteś tutaj, to oznacza, że chcesz coś zmienić. Ode mnie masz doświadczenie. Moje. Być może Twoje będzie inne. Być może, gdy już zaczniesz komunikować się inaczej niż do tej pory i zaczniesz słuchać siebie, okaże się, że masz swoją czarodziejską różdżkę?! Albo, że jej nie potrzebujesz?!

Uważaj co do siebie mówisz 😉 i daj znać – wolisz problemy czy kłopoty?

PS. Dzięki Tomku 🙂
Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Rozwój osobisty nie dla każdego – czyli o komunikacji część 1.

  1. Ola pisze:

    A ja problemy zamieniam na zadania. Wtedy wszystko idzie naprzód:)

  2. Tomek pisze:

    Jestem zakłopotany:) Choć radosny – bo bezproblemowy:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.