co zmywarka może ci dać…

wisconsin

Gdy na warsztatach efektywności indywidualnej mówię o życiu tu i teraz często wywiązuje się dyskusja na temat medytacji, jogi, religii i głębokiego uduchowienia. Nie, nie potrafię medytować, a joga mnie usypia. Nie potrafię też wyłączyć mózgu i poddać się głębokiej relaksacji. Nie trzeba. To w takim razie jak być tu i teraz?

Moje tu i teraz dopadło mnie w Hawanie. To było miejsce moich marzeń i gdy wreszcie miałam bilet w ręce byłam w siódmym niebie. Ale kiedy pierwszego ranka wyszłam na ulicę i zobaczyłam to wszystko, co zawsze chciałam zwiedzić i wreszcie mogłam (!), dopadł mnie totalny dół.

Beznadzieja, jestem tu gdzie zawsze chciałam i co dalej? Na co będę czekać, zbierać pieniądze, oglądać przewodniki??? I tak stałam w smrodzie spalin i zgiełku miasta i nagle dotarło do mnie, że w codziennej gonitwie ciągle planuję co dalej, a nie widzę tego, co pod nogami. Nie jestem naprawdę. Byłam w przyszłości, a Hawana była tu i teraz. Na szczęście w porę mnie olśniło i wróciłam kubańskiej teraźniejszości i było przecudnie (nawet bez jednej walizki, która wybrała inną destynację 😉 ) .

Co teraz dzieje się wokół Ciebie? Co pamiętasz z dzisiejszego dnia? Uczestnicy warsztatów mówią: Co pamiętam? Rano sajgon i mała awantura, bo jak zwykle wstaliśmy za późno, w robocie młyn jak co dzień, szef wiecznie się czepia, w drodze do domu jakaś baba sprzątnęła mi sprzed nosa ostatni koszyk truskawek, a teraz sterta prania czeka na wyprasowanie, a ja zamiast się za nią wziąć siedzę w internecie i tracę czas. A jak pomyślę, że jutro czeka mnie ten sam młyn, to chce mi się wrzeszczeć. Może kiedyś będzie lepiej…

A gdyby tak:

Jak zwykle wstaliśmy za późno, ale za to po raz pierwszy moje dziecko samo się ubrało! Mąż przyniósł mi kawę do łazienki (mogłam spokojnie zrobić makijaż i wypić ją w międzyczasie). Fajna ta moja rodzina… W pracy jak to w pracy – gonitwa na całego, ale dzięki rozmowie z Markiem wpadłam/em na genialny pomysł i jeden projekt wreszcie ruszył z miejsca. Roboty jeszcze w bród, ale widać światełko w tunelu. Na podwieczorek miał być koktajl z truskawek, ale że ktoś wykupił ostatni koszyk, kupiłam czereśnie. Koktajl będzie jutro. Na dodatek wieczór jest ciepły – co prawda sterta do prasowania robi się coraz większa… Wybieram lampkę wina na balkonie. Może znajdę coś inspirującego w necie, a może po prostu będę robić NIC… Jutro muszę tylko pamiętać, żeby truskawki kupić rano, w końcu ma być koktajl 🙂

Dwie wersje tego samego życia. Co zauważasz? Dobre czy złe strony? Powody do uśmiechu czy do łez? To, wokół czego koncentrujesz swoją uwagę, determinuje to, jak się czujesz.

Wszystko wpływa na wszystko.

To, czy na koniec dnia będziesz zmęczona i uśmiechnięta, czy zmęczona i wkurzona, wpłynie na to jak szybko zaśniesz i w jakim humorze się obudzisz. Umysł ludzki może wszystko, czyli Ty możesz wszystko. Musisz tylko wiedzieć co wybierasz i tak SIĘ zaprogramować. A potem ćwiczyć, trenować, powtarzać tak długo, aż wejdzie w nawyk. Świat się nie zmieni. To Ty swoim podejściem do świata możesz zmienić to, co w nim będziesz zauważać. Albo piętrzące się kłody pod nogami, albo koktajl z truskawek za każdą kłodą (czy co tam innego uwielbiasz).

Jeśli teraz myślisz, że łatwo mi się mówi, bo nie raz próbowałaś/eś i każda próba zmiany kończyła się frustracją i powrotem do punktu wyjścia, to pamiętaj, że nie jesteś sam/a – współczesny świat daje Ci mnóstwo opcji do przetestowania. Żeby SIĘ zainspirować do zmiany możesz pójść na spotkanie networkingowe czy wykład motywacyjny, na warsztaty albo na coaching. Możesz przeczytać poradnik i wdrożyć w życie zalecenia, a z różnych powodów bardziej martwisz się tym, jaką zmywarkę wybrać, niż tym co zrobić, żeby każdego dnia czuć się dobrze! Po co Ci zmywarka? To oczywiste – żeby ułatwić sobie życie i mieć więcej czasu. Po co Ci trening umysłu? Żeby w łatwiejszym, dzięki zmywarce, życiu, z uśmiechem spędzić ten czas, który Ci dała!

Tak czy inaczej – to Ty wybierasz własne zasady – chcesz się umartwiać – proszę bardzo! Chcesz wieść fajne życie – zacznij trenować Sama (da się!) lub znajdź najlepszą dla siebie opcję trenera umysłu!

A Ty co robisz z czasem, który dała Ci zmywarka?!?

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „co zmywarka może ci dać…

  1. Radek pisze:

    Z jednej strony zyskujemy czas dzięki cywilizacji a z drugiej tracimy go popisowo rownież dzięki jej zdobyczom. Co by nie mowić oferty „marnowania” czasu bywają dość atrakcyjne i trzeba czasem żelaznej woli żeby wykorzystać go z sensem. Czasem warto przeczytać cos takiego, żeby się…odrobinę ocknąć 🙂

    • Agnieszka (na własnych zasadach) pisze:

      Pytanie czy zawsze poświęcanie czasu na te atrakcyjne oferty jest „marnowaniem”? Może jak zmarnujesz pół godziny, to resztę dnia spędzisz z sensem 😉 A może marnujesz z pełną świadomością (dzisiaj czas, który dała mi zmywarka przeznaczę na kanapowanie – i ok – byleby dać sobie na to zgodę, a nie wyrzucać sobie, że mogłam/em coś zrobić)? Fajnie jest czasem zrobić sobie dzień dziecka (albo godzinę dziecka) i porobić NIC 🙂 i cieszyć się tym 🙂

  2. Pingback: Jak się nie ma co się lubi, czyli po co dziecku siekiera? | na własnych zasadach

Możliwość komentowania jest wyłączona.