na własnych zasadach czyli jak

No właśnie, jak? Po swojemu – robię to co lubię i robię to, co dla mnie ważne. Wiem czego chcę tak naprawdę tu i teraz (oprócz szczęścia, zdrowia, pomyślności) i nie robię nic wbrew sobie.

Kiedy mówię, że żyję na własnych zasadach większość wyobraża sobie, że przeszłam co najmniej trzecią wojnę światową, rozwód, podział majątku i dzieci, awantury, urażonych i obrażonych bliskich i dalszych. A wcześniej spotkałam guru, spędziłam 5 lat na pustkowiu, albo pochłonęła mnie sekta. A to zupełnie nie tak. Nie było i nie potrzeba rewolucji, drastycznych kroków, nie trzeba zgłębić medytacji ani nic równie skomplikowanego jak język chiński (chociaż wcale nie jest aż taki trudny). Możesz żyć na własnych zasadach, możesz te zasady zmieniać, albo w każdej chwili je wprowadzić, jeśli do tej pory żyłaś/eś zgodnie z zasadami innych. I możesz to po prostu zrobić! Ja też nie od razu byłam mądra, chociaż od dziecka zawzięcie tupałam nogą i stawiałam na swoim, co w dobie wychowania lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych różnie się kończyło 😉 Tupanie i dbanie o swoją rację przysnęło na jakiś czas i wróciło w bardziej cywilizowanej formie, dzięki czemu od nastu już lat żyję swoim życiem.

Nie lubię słowa egoizm (również w znaczeniu pozytywnym), chociaż często słyszę taki komentarz. W erze rozwoju osobistego nadużywa się go na równi z motywacją i asertywnością – brzmią dobrze i mądrze, niby wiele znaczą, ale koniec końców w praktyce najpierw się wydrzesz, obrazisz, trzaśniesz drzwiami i pójdziesz – w zależności od płci – na piwo lub na zakupy (cukiernia albo galeria handlowa). Możesz się jeszcze rozpłakać, wyprowadzić z domu, wypełnić wniosek rozwodowy. A jak emocje opadną to pozostaje zdziwienie: „przecież czytałam/em o tym jak się komunikować asertywnie…”

Termin rozwój osobisty też zaczyna znaczyć coraz mniej niestety. Bo rozwój osobisty to nie znaczy przeczytać książkę opatrzoną komentarzem wybitnego psychologa. Rozwój osobisty to proces, który trwa znacznie dłużej niż przeczytanie książki (choć książka może być dobrym punktem wyjścia) i polega na wprowadzaniu zmian, szukaniu siebie, rozumieniu, słuchaniu i dbaniu o siebie. Bezsensem jest kolejny blog o rozwoju osobistym – to też zdarzyło mi się usłyszeć – być może jest. Na jednym z warsztatów usłyszałam: „dobrze się pracowało, bo twoja energia jest mi bliska”. I taka jest prawda, ilu ludzi tyle potrzeb, wrażliwości, ważnych tematów. Być może trafią tu ci, którzy szukają mojej energii.

Czas – start!

A Ty – na czyich zasadach żyjesz?

Facebookmail
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „na własnych zasadach czyli jak

  1. chmurny pisze:

    Pańciuniunu- Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia 🙂

  2. R pisze:

    Zaczęło się dobrze. Czekam na dalszy ciąg…

  3. Pedagog pisze:

    „When people go to work they shouldn’t have to leave their hearts at home” Betty Bender

    „Your time is limited, so don’t waste it living someone else’s life” Steve Jobs

    • Agnieszka (na własnych zasadach) pisze:

      O życiu życiem innych też będzie wkrótce 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.