Lekarstwo na całe zło!

Odkąd psychologia zaczęła zajmować się również jasną stroną mocy, czyli nie chorobą ale ulepszaniem zdrowego, dostaliśmy tak naprawdę do ręki całą szafkę bezpiecznych dopalaczy, którymi możemy poprawić życie, zdrowie, samopoczucie. Bo o ile z choróbska wyprowadza się człowieka do stanu zero (czyli braku choroby) to działajmy skoro istnieją dowody, że  da się zrobić tak, żeby być zdrowszym niż ten, co tylko nie choruje? Albo szczęśliwszym niż ten, kto tylko nie jest nieszczęśliwy?

Urodzony pesymista powie – takim mnie panie stworzyłeś, takiego mnie masz. Jak na lekach dojdę do stanu zero to i tak jest nieźle, chociaż znając moje szczęście i tak choróbsko wróci. Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Samodyscyplina, czyli zostań swoim trenerem!

Dziewięć lat najbardziej burzliwego okresu w życiu spędziłam w gronie niesamowitych ludzi. Szkoła jaką wtedy przeszłam procentuje teraz, a że na samo wspomnienie uśmiech pojawia się na twarzy, nigdy nie przeszło mi do głowy żałować ani jednych wakacji, na które nie pojechałam, bo wybrałam obóz sportowy i ligę. Być może czkawką teraz mi się odbija przerośnięte nieco poczucie odpowiedzialności, ale lepsze to niż chorągiewka na wietrze i brak konsekwencji. Pamiętam treningi na plaży we Władysławowie, wbieganie po schodach w górę klifu. 30 razy. Pot, przekleństwa, złorzeczenie, a na koniec dnia dzika radość z bycia ze sobą. Albo taniec deszczu, który jakoś nie nadchodził i trening był (notabene trenerowi deszcz w treningu nie przeszkadzał 😉 ). Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nie mam czasu… Czyli wymówka wszechczasów!

Wiem, wiem, ja też nie mam czasu. Czterdziestka stuknęła, już bliżej końca niż dalej, a jeszcze tylu rzeczy nie zrobiłam. Więc pobudka, kołowrotek i pędzę gdzieś, za czymś, po coś. Gdzie? Za czym? I po co? Zadajesz sobie te pytania?

Wiesz, że w porównaniu z latami dziewięćdziesiątymi masz o 1-2 godziny dłuższą dobę? Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Work-life balance – mit, kit czy może da się?

 

Walka o przywrócenie równowagi między życiem prywatnym i zawodowym trwa. Chociaż wydaje mi się, że trwa raczej walka o przetrwanie w pracy, a kiedy już przekroczysz próg domu rozpoczyna się walka o przetrwanie w domu. Stres w pracy zamienia się w stres w domu. Bo z i tu i tu jesteś ciągle w plecy. Terminy gonią, Ty gonisz w wyścigu za pieniądzem, gonisz partnera/partnerkę, dzieci, szybciej, więcej, bardziej. Takie czasy, taka kultura? Życia? Tylko co to za życie?

Rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani dnia w swoim życiu. Łatwo się mówi? Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Koto-psiarze, Matki nie-Polki, stare panny – bój-się-boga…

witch-155291

Uwielbiam stereotypy. Zawsze mi się gęba śmieje jak się łapię na ocenianiu właśnie w kontekście stereotypów, utrwalonych, często nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. A że ostatnio się zderzam i mam wielki ubaw patrząc na reakcje to postanowiłam parę z nich zebrać.

Bo tak:

  • Mężczyzna, którego praca jest wyjazdowa i który bywa w domu w weekendy jest królem życia i łał i szacun!
  • Kobieta, w tej samej sytuacji zawodowej jest złą matką i jak tak można, kariery jej się zachciało i sodówa uderzyła jej do głowy!
  • Mężczyźnie, który pomaga w domu (już samo to sformułowanie niewłaściwie ustawia role) z jednej strony chylimy czoła, a z drugiej boszszsz, co za pantofel!
  • Kobieta, która nie gotuje jest pożal się boże!

Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Styczeń, czyli pora zwiększonego ciśnięcia

runner-555074_1280

Kolejny styczeń w toku. I niby nic się nie zmieniło, a pierwsze kilka dni nowego roku odczuwałam delikatną presję i niewygodę. Bo nic wielkiego sobie nie zaplanowałam, nie postanowiłam, nie zaczęłam z wielką parą i zapałem działać. Zamiast tego robię to, co do tej pory. W normalnym tempie, ze standardową ochotą. Bez ognia w oczach i szału w głowie.

I choć myślałam, że jej nie odczuję, to jednak presja noworoczna ma moc. Bo powinnam przecież coś robić. Więcej, bardziej, inaczej, szybciej. Prawda jest taka, że nie czuję się jak stuprocentowy pączek w maśle, a chciałabym. Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Strefa komfortu – czyli o co tyle szumu skoro mi tu dobrze.

300h-1

Razem z nadejściem ery rozwoju osobistego pojawiło się pojęcie strefy komfortu. I ciągle ktoś nam każe tę strefę opuszczać obiecując, że jeśli to zrobimy, to spotka nas coś dobrego. Rozwiniemy skrzydła, zarobimy więcej, wejdziemy na szczyt drabiny po szczeblach kariery, będziemy biegać szybciej, odżywiać się powietrzem albo wystartujemy w iron menie. I tak dalej.

I jeśli wiesz czym Twoja strefa komfortu jest (bezpiecznym tu i teraz, w którym czujesz się w miarę komfortowo, które znasz i wiesz czego się spodziewać) to być może zastanawiasz się dlaczego masz ją opuszczać… Bo w końcu po co ruszać coś, co mi pasuje? W imię idei rozwijania się? A jeśli Ty na przekór trendom właśnie nie zamierzasz się rozwijać, poznawać, polepszać? Nie musisz. Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Postanowienie noworoczne czy pobożne życzenie? Czyli liczę na to, że w tym roku się uda…

sparkler-1246521_1920

90% noworocznych postanowień kończy swój żywot przed końcem stycznia. Nowy Rok daje nam nadzieję, na nowe, lepsze życie i dlatego nowe, odlotowe plany generujemy w dość szybkim tempie. Zapał do ich realizacji mamy oczywiście duży i agresywnie reagujemy, gdy starzy wyjadacze z politowaniem kiwają głową i mruczą pod nosem „taaaa, jasne….”. Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ona jest nawiedzona!

superhero-534120_1920

Ile razy pojawiło się w Twojej głowie Oni są nawiedzeni, kiedy czytasz o zarządzaniu umysłem, łapaniu dobrych chwil, medytacji, decydowaniu o tym, którą nogą dziś wstajesz?

Tez tak miałam. To całe uduchowienie, kojarzące się niestety często z religią, jeszcze do niedawna odstraszało zamiast przyciągać. A przecież z religią nie musi mieć nic wspólnego i nie będzie miało jeśli nie zechcesz.

Potem przyszła myśl: a jeśli to działa?!? A chwilę później po prostu zaczęło działać. Świadomość możliwości wpływania na to, co się dzieje w życiu przyniosła mi dużo spokoju i radochy. I nie, to nie jest tak, że codziennie, bez względu na wszystko szczerzę się bezsensownie, że nic mnie nie dołuje, że dni pt. dajcie mi koc i zostawcie w spokoju się nie zdarzają. W końcu jestem tylko człowiekiem – zdarzają się. Jest tylko jedna różnica – dawniej takie dni to było rozpamiętywanie, pogrążanie się w beznadziei, rozpacz w ciapki i brak zgody na takie humory. I paradoksalnie im bardziej nie było zgody tym bardziej dół się pogłębiał.

Teraz gdy daję sobie zgodę na doła, jako część życia, a z drugiej strony wiem, że to ja nad nim panuję a nie on nade mną, pomarudzę, wypiję herbatę pod kocem i zamiast się pogrążać czuję, że coś bym zrobiła 😉 Czasem idę pobiegać i endorfiny skutecznie dobijają resztki doła, czasem zjem coś pysznego, czasem puszczam ulubiony kawałek, a czasem biorę się do pracy. I po dole zostaje wspomnienie.

Nawiedzona… W sumie to może trochę i tak…

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Egoizm lekiem na całe zło…

i-love-myself-417267_1920

To źle być egoistą. Nie można się absolutnie przyznawać do tego, że się myśli o sobie. Bo nie można myśleć o sobie. Nie masz dzieci – egoistka, kupiłeś motocykl zamiast posłać dzieci do prywatnej szkoły – egoista, wyjeżdżasz na wakacje albo święta sam/a gdzieś daleko – egoista, zapisałaś się na studia/kurs i w weekendy nie ma Cię w domu – egoistka.

Dobra, ewentualnie zrób to wszystko, tylko absolutnie się nie przyznawaj, bo co ludzie powiedzą, co pomyślą… Czytaj dalej

Facebookmail
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj